Along with one friend of mine, we had an idea of taking Grand Tours in Warsaw. We would dress fancily, more elegant than everyday and go for a stroll in a park or down one of the fashionable streets. For our second Grand Tour we went to Łazienki park, a beautiful green area in the middle of Warsaw. We walked a little and had coffee in a nice cafe in the park. It was amazingly hot on that day and I sure wished I didn't pick a black dress to wear! I loved the colourful scarf on my head, though. I'd found it in a second hand shop and was sure it would be something though I'd had no idea what to do with it in the beginning. I mean, come on, bright oranges and stark blues and me! That's not a combination you see often, if ever. I have this problem with colourful things: I wear them very rarely and so have little experience in putting them together with other things. But this number landed in my hair the moment I noticed how monochromatic my outfit was. Safe to play but I think it adds a nice touch, a much needed sprinkle of colour.

dress: second hand (French Connection)
blouse: second hand
shoes: Deichmann
headband: Wzorcownia at Chmielna street
bag: no name from a supermarket
photos: Ela and me
Razem z koleżanką wpadłyśmy na pomysł organizowania Wytwornych Spacerów w Warszawie. Ubieramy się na nie oczywiście wytwornie, a w każdym razie bardziej elegancko niż na codzień, a potem puszczamy się spokojnym krokiem przez park albo wzdłuż jednej z ładniejszych ulic Warszawy. Na drugi spacer wybrałyśmy się do Łazienek. Był spacer i była kawa. Był też potworny upał i trochę w duchu klęłam, że założyłam czarną sukienkę. Za to apaszka na głowie była znakomita! Znalazłam ją w second handzie i od razu się zakochałam. Wiedziałam, że to będzie coś - nie wiedziałam tylko jeszcze, co. Mocne pomarańcze, lazurowe niebieskości i ja? To nie jest połączenie, które się często widzi. Mam ten problem z kolorowymi rzeczami, że nie wiem, jak je zestawiać, bo bardzo rzadko je noszę i brakuje mi doświadczenia. Ta apaszka wylądowała w moich włosach w momencie, kiedy się zorientowałam, jak czarno-biało się ubrałam. Bezpieczne zagranie, bo z niczym nie mogła się gryźć, a sama stała się przydatnym, kolorowym akcentem.





Ale romantyczne i stylowe to pierwsze zdjęcie... Świetna stylizacja. Eli - też. Obie sukienki bardzo ładne.
ReplyDelete